| |
|
|
My w Unii - "Bitwa" o unijny budżet...
autor: Marek Szparaga
Sprawa budżetu Unii Europejskiej na lata 2007-2013
zdominowała unijny szczyt w Brukseli. Wielka Brytania, która objęła w lipcu b.r. przewodnictwo w Unii
chciała „zafundować” zmniejszenie funduszy dla krajów najbiedniejszych, w tym dla Polski o 4 mld euro (z 61 mld do 57 mld) w porównaniu z okresem
kiedy na czele Unii stał Luksemburg (I-VI 2005r.). Takie stanowisko było nie do przyjęcia dla Polski. Premier Kazimierz Marcinkiewicz udał się do Brukseli, aby walczyć o nasze prawa i o realizację wcześniejszych obietnic. W czasie szczytu doszło do wyraźnego podziału na 2 obozy : brytyjski (popierany przez Szwecję, Holandię i Czechy –dostali fundusze na Pragę i Słowację otrzymali pieniądze na zamknięcie elektrowni atomowej w Bohunicach) oraz polsko – francuski (wspierany przez Włochy, Belgię, Luksemburg, Danię, Węgry, Irlandię i Maltę. Inne kraje wyraziły stanowisko neutralne. Decydujące więc znaczenie miało stanowisko Niemiec, które wyraźnie zbliżyły się do Polski, o czym świadczy choćby gest kanclerz Angeli Merkel. OfiarowałaonaPolsce 100 milionów euro na pomoc dla najwybitniejszych regionów, choć pieniądze te przeznaczone były pierwotnie dla landów niemieckich.W tej sytuacji premier Wielkiej Brytanii Tony Blair coraz bardziej polaryzował swoje stanowisko. Najpierw zaproponował nieznaczne podwyższenie pomocy dla Polski, ale ostatecznie 18 grudnia wieczorem zgodził się na sumę 59,65 miliardów euro funduszy strukturalnych i spójności. W większości kwota ta stała się wynikiem propozycji kanclerz Merkel o zwiększenie unijnej składki do 1,045% na państwo, przez co budżet UE wzrósł z ok. 850 do 862,363 mld euro. Efekt ten osiągnięto także dzięki rezygnacji przez Blaira z części rabatu Wielkiej Brytanii w składce (pierwotnie Anglicy domagali się 50 mld euro). W zgodnej opinii komentatorów premier Marcinkiewicz odniósł na szczycie zwycięstwo. Dzielnie bronił interesów Polski i tylko partie niechętnie nastawione do integracji (LPR, „Samoobrona”) oceniły wynik brukselski jako polską porażkę. Wydaje się, iż w europejskiej stolicy zwyciężyła też międzynarodowa solidarność i interes ogółu. Unijne pieniądze umożliwią Polsce skuteczniejszy rozwój gospodarczy i szybsze doganianie krajów starej Unii Europejskiej.
|
|